Mistrzowie bez tytułu. Legenda Złotej Jedenastki. Recenzja

Jeśli macie na swoich półkach książki, na które patrzycie z pożądaniem i tylko czekacie na odpowiedni moment, by po nie sięgnąć, wiecie, co czułem zerkając na dzieło Norberta Tkacza, Daniela Karasia i Davida Zeisky’ego pt. Mistrzowie bez tytułu. Legenda Złotej Jedenastki. Jako zagorzały miłośnik Ferenca Puskasa i jego reprezentacyjnych kolegów z lat 50. XX wieku, z wielkim entuzjazmem połykałem kolejne strony tej lektury. Czy sprostała moim oczekiwaniom? Zapraszam do zapoznania się z jej recenzją.

Lwią część książki stanowią wywiady z osobami blisko związanymi z Aranycsapat. I to jakimi osobami! Autorzy porozmawiali m.in. z jednym z najważniejszych węgierskich literatów i publicystów, Szabolcsem Benedekiem, z Peterem, synem fenomenalnego pomocnika Józsefa Bozsika, z Aronem Mathe, wiceprezesem Komisji Pamięci Narodowej, czy z Gyorgym Szollosim, czołowym dziennikarzem sportowym. Być może część czytelników zdziwi dobór powyższego towarzystwa, ale nawet najmniej rozeznane w temacie Złotej Jedenastki osoby pozbędą się swoich wątpliwości już po wstępie i kilku zdaniach pierwszej rozmowy.
W mgnieniu oka przenosimy się w czasy powojenne, poznajemy nastroje społeczeństwa w kraju, który od pokoleń ponosił porażki. W tym samym okresie dochodzi do narodzin jednej z najwspanialszych drużyn piłkarskich w historii, powołanej do życia przez trenera Gusztava Sebesa. Puskas, Kocsis, Hidegkuti, Czibor, Grosics i spółka pobudzają w swoich rodakach, stale tkwiących w stalinowskiej niewoli, poczucie patriotyzmu i rozbudzają nadzieję na lepsze jutro. Na to, że Madziarze potrafią unieść wysoko czoło, wygrywając na oczach całego świata. Ostatecznym sprawdzianem ich piłkarzy, dwukrotnych pogromców wielkiej Anglii, ma być przywiezienie złota ze Szwajcarii. Z Mundialu 1954.

„Ta drużyna pomagała Węgrom zapomnieć o wszystkich traumach”.

W turnieju idą jak burza, jednak przegrywają najważniejszy bój – finał z RFN. Wszyscy wyżej wymienieni rozmówcy starają się znaleźć przyczyny tej porażki. Podkreślę, jedynej porażki drużyny Sebesa w przeciągu 6 lat! W serii 51 meczów! Jakie czynniki mogły na nią wpłynąć? Jakich teorii spiskowych doszukiwali się kibice i władze państwa? W jaki sposób podstępni Niemcy budowali sobie swoisty handicap na finałowe starcie?
Jednocześnie poznajemy masę skutków klęski w Bernie. Ogromne niezadowolenie społeczeństwa, prześladowania piłkarzy i ich rodzin. Odnajdujemy jeden z raportów milicyjnych z wydarzeń w Budapeszcie z pomeczowej nocy 4/5 lipca 1954 roku:

„Ludzie zrobili pochodnie z gazet i ruszyli w stronę Krajowej Komisji Wychowania Fizycznego i Sportu, a następnie udali się pod siedzibę radia. 150-200 osób, pomimo zabezpieczonej bramy, wdarło się na dziedziniec budynku z zamiarem przekazania przez radio wiadomości Sebesowi i Puskasowi, żeby nie wracali do domu, bo będą powieszeni”.

Czy klęska kiedykolwiek została wybaczona? Jak potoczyło się życie Wicemistrzów Świata? Dlaczego pamięć o nich przez lata była skutecznie zamiatana pod dywan? Jakie były efekty takiego działania? Odpowiedzi na te pytania są bardzo dokładne i wyczerpujące.
W książce znalazło się również miejsce na rozmowy z Polakami. Tadeusz Olszański, wybitny znawca i tłumacz węgierskiej literatury, opowiada o politycznych i społecznych konsekwencjach porażki z RFN oraz stara się odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu wpłynęła ona na wybuch krwawej rewolucji w Budapeszcie w 1956 roku. Hubert Kostka, wielokrotny Mistrz Polski w barwach Górnika Zabrze, mający w przeszłości przyjemność szlifowania swojego fachu pod okiem trenerów z kraju naszych Bratanków, Grosicsa, Kolocsaya, Opaty, Steinera, Farsanga, Klebera, Szuszy i Szucsa, opisuje przede wszystkim golkipera Złotej Jedenastki. Ponadto przywołuje swoje wspomnienia z lipca 1954 roku i konsekwencje słuchania relacji radiowej z finału Mundialu w języku niemieckim.
Najważniejszymi rozmówcami są niewątpliwie Jeno Buzanszky i Gyula Grosics, ostatni żyjący zawodnicy drużyny z finału Mistrzostw Świata w 1954 roku (Buzanszky zmarł w 2015 r., Grosics rok wcześniej). Ten pierwszy, jako jedyny piłkarz ekipy Gusztava Sebesa spoza stolicy, podkreśla ogromny wpływ Puskasa na drużynę, jego ogromną charyzmę i mocny charakter, boiskową wirtuozerię i wachlarz cech przywódczych.

„W poprzednim spotkaniu kopnięto mnie w piszczel i miałem spuchniętą całą nogę. Kiedy Puskas to zobaczył, powiedział do mnie: >>Za tydzień mamy mecz reprezentacji. Przecież jak cię ktoś kopnie, to nie będziesz mógł grać<<. […] Długo się nie zastanawiał. Zwołał wszystkich graczy Honvedu i zakomunikował im: >>Jak ktoś tylko dotknie Jeno, to go tak kopnę w dupę, że wyleci na trybuny<<”.

Golkiper opisał natomiast swoją nieszablonową drogę do zostania piłkarzem. Jaki był pomysł jego matki na ścieżkę jego życia? Dlaczego zawsze występował w czarnym stroju bramkarza? Jak odpowiada na zarzuty dotyczące współpracy ze służbami? Podobnych ciekawostek jest co nie miara. Ponadto obaj zawodnicy dokładnie opisują okoliczności Cudu w Bernie, kulisy powrotu do Budapesztu i gniew ludzi, który przez długie lata musieli dźwigać na swoich barkach.
Jednym z przerywników między rozmowami jest bardzo ciekawy reportaż o powołanej w 2005 roku przez Viktora Orbana wielkiej akademii piłkarskiej znajdującej się w mieście Felcsut, na terenie której działa klub piłkarski Puskas Akademia FC. Poznajemy szczegółowe okoliczności jej powstania i funkcjonowania oraz perspektywy na przyszłość. Postać premiera Węgier przewija się na wielu stronach tego literackiego dzieła, jako osoby mającej wielki wpływ na żywą obecnie pamięć o futbolowych wydarzeniach sprzed ponad 60 lat.
Serię wywiadów zamyka Krzysztof Varga, polski pisarz i dziennikarz węgierskiego pochodzenia. Co prawda on także przenosi nas nieco w czasie, ale przede wszystkim opowiada historię Złotej Jedenastki z perspektywy teraźniejszości, patrzenia dzisiejszych Węgrów na Złotą Jedenastkę.
Dopełnieniem konwersacji są trzy bardzo przydatne rozdziały. Śladami Złotej Jedenastki wskazuje miejsca związane z madziarskim futbolem, które możemy, a wręcz powinniśmy odwiedzić podczas pobytu w Budapeszcie. W rolach głównych wystąpili przedstawia krótkie metryczki zawodników Aranycsapat. Kalendarium opisuje najważniejsze wydarzenia z historii najlepszej drużyny krajowej w dziejach węgierskiej piłki.
Książkę czyta się z największą przyjemnością. Nie przeszkadzają nawet nieliczne błędy, jak napisanie Górnik Zabrze z małej litery, zgubienie jedynki w jednej z dat, przez co mylnie cofnęliśmy się w czasie o całe milenium i kilka dość wyraźnych byków składniowych. Tych ostatnich nie lubię wytykać, bo samemu zdarza mi się je popełniać, jednak na tyle mocno biły po oczach, że niektóre zdania musiałem przeczytać kilka razy, by zrozumieć ich sens. Błędną informację, dotyczącą przyczyny śmierci Janosa Steinera, przekazał Hubert Kostka. O tym, że trenera wcale do grobu nie doprowadził zawał, możecie przekonać się czytając artykuł o wpływie Węgrów na rozwój polskiej piłki klubowej po 1954 roku (link poniżej).
Kiedy wydawało mi się, że pod kątem merytorycznym wystawię jej najwyższą notę, natrafiłem na najnudniejszą, oczywiście moim zdaniem, rozmowę. Viktor Kassai, najbardziej znany madziarski sędzia piłkarski, na początku zmierzył się z serią pytań dotyczących futbolu ze swojego podwórka, ale później odpowiadał już tylko o tym, dlaczego został arbitrem, jak reaguje na błędy i o innych smaczkach bycia zawodowym sędzią. Moim zdaniem pytania w temacie sędziowskim były w książce zupełnie niepotrzebne.
Wszelkie niedociągnięcia nie wpływają na mój bardzo pozytywny odbiór tej książki. Długo na nią czekałem i po przeczytaniu mogę powiedzieć, że ani trochę się nie zawiodłem. Z czystym sercem polecam.

Fanów węgierskiej piłki nożnej odsyłam dodatkowo do artykułów:
Mundial 1954. Aranycsapat
Wpływ Węgrów na rozwój polskiej piłki klubowej po 1954 roku
Jak pożegnanie Ferenca Puskasa w 1969 roku przyćmiło finał Pucharu Europy?
ON TOUR: Budapeszt. Eliminacje Mistrzostw Świata, Węgry-Portugalia

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *