AC Milan 1993/94 – po mistrzostwo z 36 golami w 34 meczach

Kiedy słyszymy o drużynie, która w sezonie ligowym zdobywa średnio nieco ponad jedną bramkę na mecz, na myśl przychodzi nam spadkowicz lub co najwyżej ekipa z drugiej połowy tabeli. W sezonie 1993/94 Milan pokazał, że tak nieokazałe statystyki nie przeszkadzają w drodze po mistrzostwo kraju.

Trenerem Rossonerich był wówczas słynący z zamiłowania do gry defensywnej Fabio Capello. Wcześniej pod jego wodzą Milan dwa razy sięgał po Scudetto, dwa razy po Superpuchar Włoch, a sezon wcześniej awansował do finału Ligi Mistrzów, w którym uległ Marsylii 0:1. W międzyczasie zaliczył rekordową serię 58 kolejnych meczów ligowych bez porażki.

Obejrzyj na kanale nabramkepl w serwisie YouTube:

Już przed rozpoczęciem rozgrywek 1993/94 było wiadomo, że świetnie funkcjonująca maszyna do wygrywania sięgnie po następne trofea. Capello nigdy nie ukrywał, że jego trenerskim idolem i wzorem do naśladowania jest Nereo Rocco, jeden z ojców catenaccio. Po ostatecznym rozpadzie holenderskiego trio: Gullit – van Basten – Rijkaard postawił na defensywny futbol praktyczny zgodny z dwoma piłkarskimi truizmami: nie można przegrać meczu, jeśli nie straci się bramkiaby wygrać, wystarczy strzelić o jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Piłkarze przenosili na boisko jego filozofię gry w stosunku niemalże jeden do jednego. Pierwszego gola w sezonie stracili dopiero w ósmej serii gier, która zapoczątkowała najczarniejszą, trwającą przez pięć kolejek, defensywną serię w całym sezonie. Niektórym może wydać się dziwne, że utratę 7 goli w 5 meczach nazywam „najczarniejszą serią”, jednak, jak się później okazało, złożyła się na niemal… połowę goli straconych przez Milan w tym sezonie Serie A. W kolejnych 12 spotkaniach Rossoneri tylko raz dali sobie wbić gola, a fantastyczna passa zazębiła się z dziewięcioma zwycięstwami z rzędu. Ostatnia wiktoria w tej serii, odniesiona w derbach Mediolanu przeciwko Interowi, okazała się również ostatnią w całym ligowym sezonie. Przewaga piłkarzy Capello w tabeli była tak duża, że spokojnie mogli skupić się na rozgrywkach Ligi Mistrzów, o których za moment napomknę.

Milan po raz trzeci z rzędu wywalczył Mistrzostwo Włoch. Wygrał 19 meczów, 12 zremisował i poniósł 3 porażki. W tym wszystkim najbardziej szokuje liczba strzelonych goli. Zaledwie 36 trafień daje marną średnią 1,06 gola na mecz. Co ciekawe, dwaj spadkowicze – Udinese i Atalanta – strzelali po 35 razy. Z jednej strony mistrzostwo, z drugiej spadek. Ten kontrast znakomicie obrazuje, jak wielką rolę w piłce nożnej odgrywa defensywa. W drodze po Scudetto Fabio Capello był wielokrotnie krytykowany za niewidowiskową grę swojej drużyny. Nie brał sobie do serca żadnych uwag. Powiedział nawet:

Cel uświęca środki. Cóż z tego, że Milan strzelał mało goli, skoro tracił jeszcze mniej? Dokładnie 15. Zaledwie dwa razy, Sampdorii i Udinese, dał sobie strzelić więcej niż jednego gola w meczu. W 22 spotkaniach zachował czyste konto. Jednocześnie ani razu nie zaliczył trzech trafień w jednym spotkaniu. Najlepszym strzelcem zespołu był autor 11 bramek, Daniele Massaro. Za jego plecami, z 5 trafieniami, uplasował się fenomenalny francuski napastnik, Jean Pierre-Papin (ŻĄ PIER PEPĄ). Zdobywca Złotej Piłki z 1991 roku był jednym z tych, którzy otwarcie narzekali na ówczesny styl gry Milanu. W jednym z wywiadów powiedział:

„Jeśli system Capello jest nudny dla kibiców na trybunach, to, uwierzcie mi, na boisku jest jeszcze gorzej”.

Po takim sezonie wielkim zaskoczeniem był finał Ligi Mistrzów w 1994 roku. W Atenach doszło do starcia Milanu z Barceloną, konfrontacji nudnej, defensywnej filozofii Capello z widowiskowym, obfitującym w gole futbolem totalnym Johana Cruijffa. Holender przed spotkaniem był bardzo pewny zwycięstwa, czego nie ukrywał na łamach prasy. Mówił otwarcie, że jego zawodnicy rozniosą okropny dla oka futbol Rossonerich. Co pokazało boisko? 4:0 dla włoskiej ekipy. Piłkarze Milanu obnażyli wszystkie wady Dumy Katalonii i jednocześnie nie pozwolili jej na boisku niemal na nic. Cruijff skomentował to słowami:

„Nie zagraliśmy źle. My w ogóle nie graliśmy”.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *