Marian Janoszka. Król Radzionkowa

Marian Janoszka jest idealnym przykładem na to, że gwiazdą Ekstraklasy można zostać debiutując w niej po ukończeniu trzydziestego roku życia.

“Ecik” swój związek z piłką nożną ściśle związał z Ruchem Radzionków. Do kadry pierwszego zespołu został wcielony w 1977 roku, gdy miał 16 lat. Nie licząc rocznego epizodu w FSV Glückauf Brieske/Senftenberg, drugoligowcu z Niemieckiej Republiki Demokratycznej, grał w Cidrach aż do końca 1992 roku. Na kolejne dwa i pół sezonu zakotwiczył w GKS-ie Katowice. Był to jego pierwszy kontakt z najwyższym szczeblem rozgrywkowym. W Ekstraklasie zadebiutował 13 marca 1993 roku. Liczył sobie wówczas 32 lata i 66 dni. Czy to dobry czas na to, by jeszcze zdążyć w niej zaistnieć? Janoszka udowodnił, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Już w swoim dziewiczym starciu wpisał się na listę strzelców, zapewniając swojej ekipie wyjazdowe zwycięstwo nad Lechem Poznań.

Muszę powiedzieć, że wtedy tak było, że zawodnicy 32-, 33-letni kończyli grę w Ekstraklasie i znajdowali miejsce w III lidze. Ja akurat w wieku 32 lat pojawiłem się w Ekstraklasie, w GKS-ie Katowice, i można powiedzieć, że dopiero wtedy zacząłem osiągać swoje największe sukcesy.

Jakie to były sukcesy? Puchar Polski w 1993 roku, a w kolejnych latach drugie i trzecie miejsce na finiszu Ekstraklasy. Ponadto w wicemistrzowskim sezonie 1993/94 był, z 14 trafieniami na koncie, najlepszym strzelcem ekipy z Bukowej.


Materiał dostępny na kanale nabramkepl w serwisie YouTube.

Po tym okresie wrócił do Radzionkowa. Jego Ruch występował na trzecim poziomie rozgrywkowym. Wówczas sam pewnie podejrzewał, że rozpoczyna piłkarską emeryturę. Tymczasem z Cidrami awansował najpierw do II ligi, a później do Ekstraklasy. 37 lat i 199 dni – właśnie takie liczby widniały w metryczce Janoszki, gdy wybiegał na boisko w debiucie Ruchu na najwyższym szczeblu ligowym w Polsce. Śląska ekipa debiutowała w doskonałym stylu, gromiąc Widzew 5:0. Swoje trzy grosze do tej niespodziewanej, aczkolwiek w pełni zasłużonej wiktorii dorzucił sam Ecik. Ustrzelił dublet i były to dwa z 22 goli zdobytych dla Radzionkowian przez swojego wychowanka. W trzysezonowej, ekstraklasowej historii Ruchu żaden inny zawodnik nie wpisał się na listę strzelców więcej razy niż on.

Marian Janoszka jest pierwszym zawodnikiem w historii Ekstraklasy, który zdobył gola po ukończeniu 40 lat. Dokonał tego w starciu przeciwko Zagłębiu Lubin w 18. kolejce sezonu 2000/01 (40 lat i 84 dni). Swój rekord śrubował dwukrotnie, w meczach ze Śląskiem Wrocław (40 lat i 137 dni) oraz z Ruchem Chorzów. W tym drugim zanotował swoje ostatnie trafienie na najwyższym szczeblu ligowym. Liczył sobie wówczas 40 lat i 154 dni. W klasyfikacji najstarszych strzelców naszej ligi pozycję lidera zajmował przez niemal 12 lat. Jego wyczyn w kwietniu 2013 roku przebił Piotr Reiss, który pokonał bramkarza Miedziowych w wieku 40 lat i 306 dni. Warto jednak jeszcze raz podkreślić, że Janoszka po czterdziestce trafiał trzy razy, podczas gdy Reiss tylko raz.
W 2001 roku Ruch Radzionków spadł z Ekstraklasy. Ecik pozostał w klubie jeszcze na dwie rundy. Później grywał, niemal do pięćdziesiątki, w niższych ligach. W Ekstraklasie zdobył w sumie 45 goli. Słynął przede wszystkim z doskonałej gry głową. Po uderzeniach piłki właśnie tą częścią ciała, aż 16 razy pokonywał bramkarzy rywali.
W Radzionkowie Marian Janoszka ma status króla. Legendy, która przez lata była bezskutecznie kuszona przez bogatsze kluby z wyższych lig. Ikony Ruchu, w którym spędził ponad 20 sezonów. Nie ma co się dziwić, że jego “10” została zastrzeżona, a w 2009 roku, na 90. lecie klubu, wydano monety z jego podobizną.

Bardzo się cieszę, że w Radzionkowie mnie doceniono. Można powiedzieć, że przez pół wieku byłem tutaj przy klubie. Ciągłem ten zespół do przodu, ile tylko miałem sił. Zawsze na mnie liczono i robiłem wszystko, żeby osiągać z drużyną jak najlepsze wyniki. Jestem bardzo dumny i mam wielką satysfakcję, że akurat w Radzionkowie tak to się wszystko potoczyło. To nie jest ważne, jak się gra w Katowicach czy gdziekolwiek indziej. Tu w Radzionkowie ludzie zawsze będą o mnie pamiętać i moje nazwisko będzie na ustach wszystkich kibiców.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *