Austriacki Wunderteam. Romantyczno-tragiczna historia wirtuozów z lat 30. XX wieku

W maju 1931 roku Austria miała zmierzyć się w Berlinie z Niemcami. Tymi pierwszymi dowodził człowiek-orkiestra, legendarny Hugo Meisl. Jeden z największych innowatorów w historii piłki nożnej nie wiedział jeszcze, że jego drużyna była na początku futbolowego maratonu, podczas którego o jej grze będzie mówił cały świat. Austriacy rozgromili Niemców aż 6:0, a tuż po spotkaniu jeden z niemieckich dziennikarzy ochrzcił ekipę Meisla mianem Wunderteamu. Trafił w dziesiątkę, bo cudowną drużynę narodzoną w Wiedniu do dzisiaj wspomina się z zapartym tchem.

Nie bez powodu nazwałem Hugo Meisla człowiekiem-orkiestrą. Urodzony w czeskim Malesovie Austriak posługiwał się ośmioma językami, pracował w banku, jednak swoje życie ściśle podporządkował piłce nożnej. Bankowość rzucił na rzecz pracy w austriackiej federacji piłkarskiej. Po krótkim czasie stanął zresztą na jej czele. Na Igrzyskach Olimpijskich w 1912 roku pełnił funkcję arbitra, przez długie lata działał w FIFA, a jednym z jego najlepszych projektów było powołanie Pucharu Mitropa, pierwszych klubowych rozgrywek na świecie, będących praprzodkiem współczesnej Ligi Mistrzów. Bardzo ciekawą sprawą jest geneza jego pociągu do trenerki. Po towarzyskim meczu Austria – Węgry w 1912 roku, zakończonym remisem 1:1, podszedł do arbitra tego pojedynku i zapytał, czego jego zdaniem brakuje Austriakom, by ich futbol był bardziej widowiskowy, a jednocześnie efektywny. Sędzia Howcroft odparł, że trenera z prawdziwego zdarzenia. Meisl od razu zwrócił się do swojego dobrego znajomego, Brytyjczyka Jimmiego Hogana. Hogan wyróżniał się niezwykle otwartym umysłem w kierunku rozwoju piłki nożnej. W swojej ojczyźnie został przeklęty, bo stwierdził, że trening piłkarski powinien w przeważającej większości odbywać się z piłkami przy nodze. Dziś w taki sposób szkolą najlepsze akademie piłkarskie na świecie, sto lat temu sami zawodnicy uznali to za dziwactwo. Anglik za namową Meisla objął najpierw drużynę Amateure SV (dzisiejsza Austria Wiedeń), by oswoić się z austriacką piłką, a później poprowadzić reprezentację. W praktyce niemal od początku prowadził treningi drużyny narodowej. W każdym z nich uczestniczył Meisl, wówczas jej oficjalny trener, który bardzo mocno czerpał z wiedzy i pasji Hogana. Panowie urywali noce, by dyskutować na temat progresu reprezentacyjnej piłki. Ich prężną współpracę przerwał wybuch I Wojny Światowej. Rok po jej zakończeniu Meisl w pojedynkę przejął pieczę nad reprezentacją Austrii i pełnił ją aż do śmierci w 1937 roku.

Hugo Meisl

W latach dwudziestych i trzydziestych trenerzy ze środkowej Europy byli bardzo gorącym towarem na rynku. Piłkarski świat zaczął dostrzegać, że wiele dobrych pomysłów i udoskonaleń płynie z Czech, Węgier i Austrii. Bogaty warsztat szkoleniowców pochodzących z tego regionu zaczęto nazywać szkołą naddunajską. W Austrii ciekawą pozostałością po imperium Habsburgów było zamiłowanie ludzi do spotykania się i obradowania w kawiarniach. W miastach nie było lepszego miejsca do prowadzenia gorliwych dyskusji. To właśnie w kawiarniach politycy debatowali o najważniejszych sprawach kraju, artyści o sztuce, biznesmeni o nowych pomysłach, a wraz z początkiem lat 20. XX wieku kibice, piłkarze i trenerzy dyskutowali o piłce nożnej. Pod kątem futbolu stały się tak ważnym punktem na mapach miast, że z czasem niemal każdy austriacki klub posiadał swoją własną kawiarnię. Najbardziej gorliwe dyskusje toczyli w nich trenerzy. Wśród nich na pierwszy plan wysuwał się szkoleniowiec narodowej reprezentacji, Hugo Meisl.
O dziwo, będąc zwolennikiem szybkiej wymiany podań, gry po ziemi i nieustannego ruchu każdej formacji, bardzo ważnym elementem jego układanki była pozycja centralnego, najbardziej wysuniętego napastnika, do której podchodził bardzo konserwatywnie. Uważał, jak większość ówczesnych trenerów, że ów napastnik musi być bardzo dobrze zbudowanym, mocno stojący na nogach wieżowcem. Z tego powodu stawiał na Josefa Uridila. Z bramkostrzelnym napastnikiem Rapidu Wiedeń o miejsce w podstawowym składzie reprezentacji mógł konkurować jedynie zawodnik z fioletowej części stolicy, gwiazda Austrii, Matthias Sindelar. Problem tkwił w tym, że pod kątem warunków fizycznych był kompletnym przeciwieństwem Uridila. Pisano o nich, że:

„jeśli chodzi o kulturę gry w piłkę różnili się od siebie tak bardzo jak czołg i wafelek”.

Rzeczywiście, Sindelar był bardzo wątły i drobny, przez co zyskał pseudonim Der Papierene (Człowiek z papieru). Od początku swojej kariery był znakomitym, niesamowicie sprytnym goleadorem, ale Meisl długo nie mógł się do niego przekonać. W swoich pierwszych ośmiu oficjalnych występach w narodowych barwach strzelił cztery gole, co nie zadowalało kibiców, a przede wszystkim samego szkoleniowca. Przełom nastąpił na tydzień przed wspomnianym na wstępie meczu z Niemcami.

Matthias Sindelar

16 maja 1931 roku na wiedeńskim Praterze Austriacy podejmowali Szkocję. Meisl zdecydował się na nietypową jak na siebie zagrywkę. Postanowił dać Sindelarowi pełną swobodę na boisku. Ten poczuł wiatr w żagle i poprowadził swój zespół do zwycięstwa 5:0. Wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, gdyby nie dobra postawa szkockiego bramkarza, Johna Jacksona. Sindelar tym razem wcielił się w rolę cofniętego napastnika. Zauważył, że rywale chodzą za nim jak cień, zatem postanowił cofać się bardzo głęboko i na jeden kontakt wymieniać podania z kolegami, mającymi dzięki niemu bardzo dużą swobodę. Dostrzegł to także Meisl, dzięki czemu zawodnik Austrii Wiedeń z miejsca stał się najważniejszą kartą w jego talii. Tydzień później zabrał swoją ekipę do Berlina, gdzie zaprezentował gospodarzom solidną lekcję futbolu, wygrywając 6:0. Urażeni Niemcy zażądali szybkiego rewanżu. Ten odbył się już we wrześniu tego samego roku. Gdyby Niemcy wiedzieli, na co się piszą, w Wiedniu prawdopodobnie w ogóle nie wysiedliby z pociągu. W stolicy swoich rywali ponieśli kolejną sromotną porażkę, tym razem 0:5.

Meisl ustawiał swoją drużynę w systemie 2-3-5. Podstawową jedenastkę wybierał z grona 16 zawodników: Rudolf HidenRoman SchramseisKarl RainerJosef BlumKarl SestaGeorg BraunJohann MockJosef SmistikLeopold HofmannKarl GallWalter NauschKarl ZischekFriedrich GschweidlMatthias SindelarAnton SchallAdolf Vogl. Z uwagi na niespotykaną wcześniej płynność gry i łatwość w stwarzaniu sytuacji podbramkowych, styl Austriaków został nazwany dunajskim wirem. Europa i reszta świata chciała powielać ich styl. Pisano, że dzięki Meislowi:

„Piłka nożna stała się grą popisową, baletem wykonywanym przez rywalizujących ze sobą wirtuozów, w trakcie którego strzelanie bramek stało się jedynie usprawiedliwieniem dla tworzenia setek skomplikowanych schematów prowadzenia piłki”.

Uznaje się, że Wunderteam funkcjonował w ciągu 15 meczów, począwszy od wspaniałego zwycięstwa nad Szkocją. W tym czasie piłkarze Meisla odnotowali 12 zwycięstw, 2 remisy i 1 porażkę. Strzelili 62 gole, stracili 18. Byli tak fantastyczni, że nawet ich porażka z Anglią do dzisiaj wzbudza emocje. 42 tysiące kibiców zgromadzonych na Stamford Brigde było pod wrażeniem gry przyjezdnych, którzy bez bojaźni podeszli do meczu z ojcami futbolu, zgodnie uznanymi w tych czasach za najlepszą piłkarską reprezentację. Mało tego, angielskie gazety jednemu z piłkarzy nadały po tym spotkaniu tytuł najlepszego zawodnika na świecie. Tym piłkarzem był Matthias Sindelar.

Mecze Wunderteamu:

16.05.1931 r. Wiedeń, Austria – Szkocja 5:0
24.05.1931 r. Berlin, Niemcy – Austria 0:6
17.06.1931 r. Wiedeń, Austria – Szwajcaria 2:0
13.09.1931 r. Wiedeń, Austria – Niemcy 5:0
4.10.1931 r. Budapeszt, Węgry – Austria 2:2
29.11.1931 r. Bazylea, Szwajcaria – Austria 1:8
20.03.1932 r. Wiedeń, Austria – Włochy 2:1
24.04.1932 r. Wiedeń, Austria – Węgry 8:2
22.05.1932 r. Praga, Czechosłowacja – Austria 1:1
17.07.1932 r. Sztokholm, Szwecja – Austria 3:4
2.10.1932 r. Budapeszt, Węgry – Austria 2:3
23.10.1932 r. Wiedeń, Austria – Szwajcaria 3:1
7.12.1932 r. Londyn, Anglia – Austria 4:3
11.12.1932 r. Bruksela, Belgia – Austria 1:6
12.02.1933 r. Paryż, Francja – Austria 0:4

Symbolicznym upadkiem Wunderteamu była porażka 1:2 z Czechosłowacją. Austriacy nadal stanowili bardzo dobry monolit, odnosili spektakularne wyniki, jednak coraz rzadziej tytułowano ich mianej cudownej drużyny. Bez problemu awansowali na Mistrzostwa Świata w 1934 roku, gdzie w półfinale ponieśli porażkę 0:1 z niesionymi przez własne ściany i pchanymi do finału przez sędziów Włochami, a w starcu o trzecie miejsce ulegli 2-3 Niemcom (o kulisach tego turnieju przeczytacie w artykule Mundial 1934: Propaganda faszyzmu). Czwarte miejsce na świecie do dzisiaj pozostaje największym futbolowym osiągnięciem Austriaków w historii. W maju 1936 roku Hugo Meisl zrewanżował się Anglikom za porażkę sprzed czterech lat, prowadząc swoją ekipę do zwycięstwa 2:1. W kolejnych miesiącach w powietrzu coraz bardziej wyczuwało się nastrój zbliżającej się wojny. W Austrii dochodziło do prześladowania Żydów, a jednym z nich był właśnie Meisl. Szkoleniowiec był notorycznie nękany, co diametralnie odbijało się na stanie jego zdrowia. 17 lutego 1937 roku zmarł na zawał serca w siedzibie austriackiego związku piłki nożnej (ÖFB-Haus). Pozostawiona przez niego reprezentacja zdołała awansować na Mundial w 1938 roku, jednak ostatecznie nie wzięła w nim udziału. Wszystko z powodu Anschlussu, włączenia Austrii do III Rzeszy. Piłkarze znad Dunaju zostali dokooptowani do reprezentacji kraju swojego okupanta. Jeden z nich stawiał bardzo skuteczny opór. Matthias Sindelar, największa gwiazda austriackiej piłki, kategorycznie odmówił gry dla Niemców. Zrobił to z przesłanek politycznych, choć oficjalnie ogłosił, że jego decyzja ma tylko i wyłącznie podłoże sportowe. W 1938 roku skończył bowiem 35 lat, a na jego ciele znajdowały się ślady po licznych kontuzjach i urazach. Niemcy nie mogli darować Austriakowi takiej zniewagi. Kiedy na początku następnego roku wdał się w romans z włoską Żydówką, Camillą Castagnolą, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach zatruty tlenkiem węgla we własnym mieszkaniu. Jego pogrzeb zamienił się w wielką manifestację polityczną. Większość oczywiście była zdania, że został zamordowany, ale znaleźli się też tacy, którzy twierdzili, że popełnił samobójstwo, by nie cierpieć tak, jak cierpi jego ukochane miasto i ojczyzna.

Grafika wyróżniająca to zdjęcie obrazu znajdującego się w Muzeum Historycznym w Wiedniu. Został namalowany przez Paula Meissnera w 1948 roku. Nosi tytuł Das Wunderteam.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *